Możemy się niekiedy spotkać z zarzutem kierowanym przez niektóre kręgi chrześcijańskie (oraz niechrześcijańskie), że katolicy (i prawosławni) nie zachowują Bożego polecenia, by nie czcić wyobrażeń Boga oraz świata istot niebiańskich, wyrażonego w księdze Wyjścia:

Wj 20, 4-5: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko ani tego, co jest na ziemi nisko ani tego, co jest w wodach pod ziemią. Nie będziesz im oddawał pokłonu i nie będziesz im służył, bo Ja, Pan Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym…”

Na pierwszy rzut oka tekst zdaje się być jasny i zrozumiały. Nakaz jest wyraźny. Gdyby zatrzymać się na dosłownym rozumieniu (czyli takim, który nie uwzględnia CAŁOŚCI BIBLII oraz kontekstu w jakim został sformułowany) należy przyznać rację tym, którzy nie oddają czci obrazom i rzeźbom. Ale interpretacja tekstu biblijnego musi uwzględniać wyjaśnienie Starego Testamentu przez treści przyniesione w Nowym Testamencie. Chodzi tu przede wszystkim o wyjaśnienie ST dokonane przez Jezusa oraz kontekst wypowiedzi ST.

Najpierw kontekst.
Ludy, wśród których kształtował się naród wybrany przez Boga, tworzyły sobie różne wizerunki bóstw, którym palono kadzidła i składano ofiary (nawet z ludzi). W takiej atmosferze formujący się lud wybrany narażony był na wypaczenia w oddawaniu poprawnej czci Bogu Jedynemy (Jhwh). Por. historia z cielcem w księdze Wyjścia 32. By nie narazić ich na niebezpieczeństwo politeizmu Bóg wprowadził zakaz sporządzania obrazów i rzeźb Jego i istot niebiańskich – możemy powiedzieć, że był to taki zabieg prewencyjny :-)

Jezus o Starym Testamencie
Jezus pozwalał sobie na interpretację tekstów i wydarzeń historycznych ST, która to interpretacja różniła się niekiedy bardzo od ówczesnego oficjalnego nauczania rabinów (np. w sprawie obchodzenia szabatu: szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu). Dla nas ważne jest, że Jezus nigdy nie powtórzył zakazu z Wj 20, 4-5. Mało tego, sam mocno oddziaływał na ludzką wyobraźnię, by za pomocą obrazów i porównań wziętych z życia codziennego czy przyrody przekazać naukę o Bogu niewidzialnym i świętym oraz sprawach Królestwa Bożego. Jezus „rysował” w ludzkiej wyobraźni!
I wreszcie sprawa zdaje się najistotniejsza. Sedno sprawy. W wydarzeniu WCIELENIA niewidzialny Bóg stał się widzialny.

„On jest obrazem (eikon) Boga niewidzialnego” (List do Kolosan, 1, 15)
„On, mając naturę Boga, nie uznał za stosowne korzystać ze swojej równości z Bogiem, lecz ogołocił siebie samego, przyjmując naturę sługi i stając się podobnym do ludzi” (List do Filipian, 2, 6-7)

Mała dygresja.
Żydzi nie aprobowali obrazów sprzeciwiających się ich wykorzystywaniu w życiu religijnym chociaż istnieją dowody na to, że wspomniany sprzeciw z Wj 20, 4-5 nie bywał zawsze i wszędzie rygorystycznie przestrzegany. O złagodzeniu sprzeciwu mogą świadczyć piękne mozaiki w synagodze Beth Alpha lub malowidła z synagogi w Dura Europos (http://pl.wikipedia.org/wiki/Synagoga_w_Dura_Europos).

Obrazy i rzeźby u pierwszych chrześcijan.
Od początku ścierały się dwie mentalności: judaistyczna i helleńska. Mentalność helleńska przywykła łączyć przeżycia religijne z wyobrażeniami figuralnymi. A ponadto, nowa religia chrześcijańska odwoływała się do konkretnych postaci PODATNYCH NA PREZENTACJĘ PLASTYCZNĄ. Mając w tle ten rozdźwięk mentalnościowy, szybko zaczęła się rozwijać sztuka sakralna, czego przykładem są malowidła w katakumbach. Chrystusa, dla przykładu, przedstawiano jako pasterza z owcą na ramionach).
Od IV wieku zaczął rodzić się dość poważny spór teologiczny na temat możliwości tworzenia obrazów i rzeźb oraz oddawania im czci (kultu). Kulminacja tego sporu przypada na wiek VII/VIII, a rozpoznawany jest on w historii pod nazwą ikonoklazm (gr. eikon + klao; obraz, niszczę, burzę, łamię).
Sprawę ostatecznie rozwiązał Sobór Nicejski II (787) stwierdzając:

„Orzekamy (…), że przedmiotem kultu nie tylko powinny być wizerunki drogocennego i ożywiającego Krzyża, ale tak samo czcigodne i święte obrazy malowane, ułożone w mozaikę lub innym sposobem wykonane, które ze czcią umieszcza się w kościołach, na sprzęcie liturgicznym czy na szatach, na ścianach czy na desce, w domach czy przy drogach z wyobrażeniami Pana naszego Jezusa Chrystusa (…), świętej Bogarodzicy, godnych czci Aniołów oraz wszystkich świętych i świątobliwych mężów. Im częściej bowiem wierni spoglądają na ich obrazowe przedstawienie, tym bardziej także się zachęcają do wspominania i umiłowania pierwowzorów, do oddania im czci i pokłonu – chociaż nie adoracji, która według wiary należy się wyłącznie Bożej Naturze(…) Kult bowiem obrazu skierowany jest do wzoru [św. Bazyli, O Duchu Świętym, 18, 45], a kto składa hołd obrazowi, ten go składa Istocie, którą obraz przedstawia”.

I już całkiem na koniec. W księdza Powtórzonego Prawa czytamy:

„Uważajcie pilnie – skoro nie widzieliście żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Pan spośród ognia na Horebie – abyście nie postąpili niegodziwie i nie uczynili sobie rzeźby…”

A więc, skoro ujrzeliśmy Syna Bożego wcielonego, chyba teraz możemy…

Błogosławieństwo Boże niech towarzyszy Ci każdego dnia!